Polityka i komunikacja

Porządek i chaos, czyli polityczne mitologie

Bretońskie klify, morski szum i początkowo relaksująca muzyka, która już po chwili zaczyna pobrzmiewać mniej niewinnie, a bardziej tryumfalnie. Chaos i porządek, trwoga i spokój. Tak rozpoczyna się wiele filmowych trailerów. Ten ma nieco ponad 2 minuty i opowiada o kobiecie, która chce zostać prezydentem Francji i obiecuje przywrócić porządek.

Składającą obietnicę bohaterką jest Marine Le Pen, kandydatka we francuskich wyborach prezydenckich. Opowieści o przywracaniu porządku, świetności i zrywaniu z dawnym systemem muszą działać na wyobraźnię politycznych doradców (i samych polityków).

W ciągu kilku ostatnich miesięcy mieliśmy okazję wysłuchać historii u przywróconej świetności USA („Make America great again”) oraz obietnicę złomowania (rottamazione) złożoną przez byłego premiera Włoch Matteo Renziego. Dobrą zmianę, która została ogłoszona na naszym lokalnym podwórku, również możemy zaliczyć do tej, jak się okazuje całkiem licznej, kategorii politycznych mitologii opowiadających o ładzie i porządku. 

Polityka i semiotyka porządku

W opisywanym dyskursie politycznym porządek i chaos stają się kategoriami, które tak naprawdę pozwalają nam mówić o wielu innych kwestiach, w mniej lub bardziej bezpośredni sposób. Kiedy Marine Le Pen, przedstawicielka francuskiego Frontu Narodowego, mówi o przywróceniu porządku, prawdopodobnie ma na myśli również nieporządek paryskich przedmieść kojarzony z mniejszościami narodowymi.

Każda z tych politycznych narracji jest wynikiem tego, jak wpływają na siebie dwie osobne opowieści. Podczas kampanii wyborczej, pierwszej kolejności politycy starają się opowiedzieć nam jak jest, stawiają bardziej lub mniej kompletną diagnozę poddając ocenie stan gospodarki, bezpieczeństwa i samopoczucia obywateli. W kampaniach wyborczych ten moment jest czymś w rodzaju zbiorowego rachunku sumienia, to właśnie wtedy politycy u władzy oraz politycy opozycyjni opowiadają o niespełnionych obietnicach i latach zaniedbań (oczywiście przypisując odpowiedzialność właściwej ze stron). Kategorie chaosu i porządku mogą stać się pomocne w budowaniu politycznej narracji zmiany, o której politycy opowiedzą nam w drugiej kolejności: jak będzie, gdy na mnie zagłosujesz jest przecież czymś więcej, niż tylko wyborczą obietnicą.

Czy porządek zawsze jest dobry? Czy chaos zawsze jest zły? Niekoniecznie! Wartościowanie obu kategorii nie jest aż tak oczywiste i bardzo dobrze – inaczej byłoby strasznie nudno! Porządek może być wartościowany pozytywnie, jako działający system, przestrzegane prawo i gwarancja bezpieczeństwa dla obywateli. Jednak ten sam porządek może stać się dla obywateli uciskającym gorsetem – w kraju, w którym od lat rządzą te same „elity” oraz reprezentowane są interesy tych samych grup społecznych, porządek może stać się czymś skostniałym i zardzewiałym. Porządek w rękach korporacji i technokratów może stać się natomiast narzędziem opresji obywateli. Wówczas ten sam umiłowany porządek staje się wrogiem, kastą i systemem, który należy zwalczyć (albo zezłomować, jak usiłował czynić włoski premier Matteo Renzi).

Dwoiste jest również wartościowane kategorii chaosu, tj. kategorii, którą polityczni liderzy posługują się rozmaicie. Marine Le Pen korzysta z opozycji porządek versus chaos w bardzo konwencjonalny sposób. Porządek, a więc praworządność, kontrola i izolacjonizm jest jej narracji jedyną słuszną odpowiedzią na chaos, który niesie za sobą wiele zagrożeń. Ciekawym i, jak podejrzewam, bardzo francuskim aspektem komunikacji Marine Le Pen jest ukazywanie porządku jako gwarancji obywatelskiej wolności. Dzieje się tak dlatego, że chaos w opowieści Le Pen nie jest tak naprawdę „brakiem porządku” – jest natomiast innym, obcym porządkiem, który usiłuje się wprowadzić we Francji. Innymi słowami: chaos jest porządkiem islamskiego fundamentalizmu i trwogą rodowitych Francuzów (bo przecież to do nich zwraca się Marine Le Pen…).

Chaos może być wartościowany również pozytywnie. Chaos to zerwanie z ograniczającymi gospodarkę traktatami lub międzynarodowymi zobowiązaniami (Brexit..). Polityk, który otwarcie sprzeciwia się politycznej poprawności i wprowadza w konsternację międzynarodowych rozmówców jest ucieleśnioną pochwałą chaosu. To Silvio Berlusconi, który kilkanaście lat temu nazwał Martina Schulza szefa eurodeputowanych niemieckiej SPD mianem „kapo”, jest nim również Donald Trump, który w jednym z wywiadów stwierdził, że nie ma czasu na polityczną poprawność. Chaos może być również „twórczym bałaganem”, podczas którego obywatele mają nadzieję na „nowe” i wymarzone polityczne jutro, to arabska wiosna i ukraiński Majdan.

Italian job, czyli włoskie złomowanie i nowoczesny porządek

Rottamazione czyli „złomowanie” było hasłem przewodnim polityki Matteo Renziego. Złomowanie miało być czymś w rodzaju wielkiego przemeblowania, które sprawi, że Włochy staną się tym nowoczesnym i dynamicznym państwem na miarę aspiracji jego obywateli. Zezłomować należało więc wszystko to, co przestarzałe i nieprzystające do tej wizji. Matteo Renzi sprawnie posługiwał się kodami nowoczesności – nawet podczas oficjalnych wystąpień nie wypuszczał z rąk swojego Iphone’a, zaś do włoskiej polityki wprowadził zupełnie nowy dress code.

Matteo Renzi pozwalał sobie na nonszalancko podwinięte rękawy i brak krawata, co samo w sobie nie jest przecież niczym oburzającym, ale…przecież jesteśmy we Włoszech! Ojczyźnie męskiej mody, w której wszyscy mężczyźni potrafią samodzielnie zawiązać krawat. Mało oficjalny styl włoskiego premiera był wyraźnie zainspirowany tym, jak ubierają i ubierali się giganci branży technologicznej. Szary T-shirt Marka Zuckerberga czy czarny golf Steve’a Jobsa stały się znakami nowego profesjonalizmu: po pierwsze, na luksus rozwiązania krawata i łamania modowych konwenansów, mogą pozwolić sobie jedynie ci, którzy osiągnęli sukces w ich dziedzinie. Po drugie, taki pozornie niedbały strój może stać się jasnym komunikatem dotyczącym zaangażowania w pracę – pochłania nas ona na tyle, że przestajemy zastanawiać się nad garderobą i wizerunkiem. W końcu to nie ubrania uczynią z nas skutecznego polityka czy technologicznego guru. Co innego niedbale zakasane rękawy – one przynajmniej sprawią, że będziemy wyglądać na zapracowanych!

renzi-maniche

Renzi walczył ze starym porządkiem, a swoje polityczne propozycje usiłował tłumaczyć za pomocą iście technologicznych metafor. Broniąc decyzji o obaleniu 18 artykułu Kodeksu Pracy włoski premier powiedział, że jest to zapis z lat 70-tych, zaś obrona tego artykułu w 2014 roku jest niemożliwa. To tak, jakbym wziął do ręki Iphone’a i powiedział: gdzie muszę wsadzić żeton? To tak, jakbym wziął do ręki cyfrowy aparat i próbował włożyć do niego rolkę z filmem. Skończyły się Włochy czasów rolki filmowej. Proste? Proste!

Stary porządek stał się w narracji włoskiego premiera porządkiem mizernie wiązanych krawatów, obciążających włoską gospodarkę przywilejów pracowniczych rodem z lat 70-tych i technologicznego analfabetyzmu. Ten porządek należało rottamare, czyli zezłomować po to, aby ustąpić miejsce innowatorom i technologicznym gigantom bez krawata.

Lekcje Madam Chic, czyli Francja elegancja!

Jak myślicie, co by się stało gdyby Matteo Renzi zapytał Marine Le Pen czy założyć krawat? Prawdopodobnie francuska kandydatka poleciłaby Włochowi zastąpić krawat…muszką! Zupełnie inaczej niż Matteo Renzi, który starał się (bezskutecznie, nie jest już premierem) przekonać Włochów, że czas zerwać ze starym porządkiem, Marine Le Pen do tego starego porządku tęskni. Francja jest bowiem w narracji Le Pen pogrążona w chaosie, który odbiera wolność i swobodę Francuzom. Ten sam porządek, który w narracji włoskiego premiera był kulą u nogi włoskiej gospodarki, w narracji francuskiej kandydatki jest gwarancją obywatelskiej wolności i swobody. Porządek w obietnicy Le Pen jest czymś dobrym, czymś do czego należy wrócić.

Morze, które widzimy w pierwszych kadrach spotu wyborczego, jest wzburzone, jednak Marine mierzy je wzrokiem w iście napoleońskiej (stary porządek?) pozie. Być może morski szum i bretońskie klify są znakami francuskiego niepokoju? Mogłyby na to wskazywać inne znaki, które pojawiają się w kolejnych kadrach spotu, chociażby koło ratunkowe, które widzimy, a jakże, u boku Marine.

marine

marine-2

Marine tęskni za porządkiem i właściwie żongluje znakami, które powinny przekonać francuskiego wyborcę o tym, że jest wystarczająco silna, aby podołać złożonej obietnicy. Marine jeżdżąca konno, lecąca helikopterem oraz sterująca łodzią przez to samo wzburzone morze, które niepokoiło nas w pierwszym kadrze. Siła, francuski bon vivre i wspomnienie Napoleona powinny uruchomić we francuskim wyborcy nostalgię za starym porządkiem: „Będziecie kontynuować wraz z tymi, którzy was okłamali, tymi którzy zawiedli, zdradzili naród i prowadzili na stracenie Francję albo zdecydujecie na nowo wprowadzić porządek do Francji. Tak, ja chcę na nowo wprowadzić porządek do Francji. Chcę żeby Francuzi mogli swobodnie żyć w niepodległej Francji. Chcę żeby Francuzi mogli bezpiecznie żyć we Francji, która cieszy się szacunkiem. Chcę żeby Francuzi mogli żyć bezpiecznie we Francji, która się rozwija. Chcę żeby Francuzi mogli żyć zjednoczeni w dumnej Francji.” – obiecuje Le Pen.

marine-6 marine-10 marine-5

Zakasane rękawy czy napoleońska peleryna? soczyste wypowiedzi czy polityczna poprawność? Włoskie złomowanie czy francuska nostalgia? Steve Jobs czy Napoleon? Chaos czy porządek? POLITYCY WCALE NIE MAJĄ LEKKO!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s